fbpx

Magia yin jogi

— 5 min czytania

Magia yin jogi

Czym jest dla mnie yin joga?

Zwolnieniem. Powrotem do wnętrza, zatrzymaniem się i spojrzeniem w głąb. Piękną praktyką uważności. Zrozumieniem, jak wiele dzieje się wewnątrz, i jak zewnątrz od tego zależy. Jest ukłonem w stronę mojego ciała i umysłu, odpoczynkiem dla mojej całości. Jest komfortem. Powrotem do natury, do spokojnego podejścia do świata. Wycofaniem się z wyścigu szczurów, zobaczeniem co jest naprawdę ważne i dlaczego.

Co oznacza yin?

Jest to przeciwieństwo yang, połówka symbolu, który wszyscy zapewne dobrze znamy. Oznacza wycofanie się, wejście do środka. Kobiecość (ale nie chodzi tu o płeć), spokój, odpoczynek. Yang jest elementem pełnym ruchu, a yin odpowiada za odpoczynek.

Yin joga jest spokojną praktyką, która opiera się na Tradycyjnej Medycynie Chińskiej. W asanach zostajemy po kilka minut, aby powięź miała czas na dostosowanie się do nowego ruchu.

Kilka głównych elementów yin jogi:

Bezruch

Podczas praktyki szukamy bezruchu, momentu zatrzymania się. Stajemy się obserwatorem, który nie ocenia, tylko jest. Obserwujemy siebie, nasze ciało oraz emocje, które wypływają. Bo wypływają – może okazać się, że bezruch jest dla nas niewygodny. Jesteśmy bardzo przyzwyczajeni do stymulacji, do zajmowania czymś głowy, do uciekania od tego, co się dzieje wewnątrz. A tu praktyka wymaga od nas zatrzymania. Obserwacji i bycia z tym, co się pojawia. Jest to piękna lekcja siebie, uważności.

Powięź

Jest to tkanka łączna, która otula całe nasze ciało pod skórą. Można ją porównać do białej błony w pomarańczy – gdy zdejmiemy skórkę, każda cząstka otulona jest tą białą błoną. Tak samo w naszym ciele – każdy organ, każdy wewnętrzny element naszego ciała jest otulony powięzią.

Spełnia funkcję elastycznego pancerza, który utrzymuje nasze ciało w jedności. Podczas ostatnich lat powięź stała się hitem, stosunkowo niewiele jeszcze o niej wiemy. Wiadomo jest natomiast, że np. ból w karku może być spowodowany jakimś ‚supełkiem’ na powięzi w zupełnie innym miejscu w ciele. Możecie sobie wyobrazić, że powięź to taki sweter – jeżeli pociągniemy jedną krawędź, inne miejsce również się rozciągnie i odczuje to nie bezpośrednio. Jest nierozerwalną całością. Gdy nasze ciało doświadcza jednej pozycji, lub jednego ruchu, powięź się pogrubia, aby zdjąć obciążenie z mięśni. Dobrym przykładem jest tu praca w pozycji siedzącej przez długie lata – jeżeli się garbimy, to powięź w miejscu, w którym kręgosłup jest najbardziej obciążony, będzie najgrubsza. Praca z powięzią może pomóc utrzymywać całe ciało w świetnej kondycji, elastyczna powięź zapewnia dobre ‚utrzymanie’ i elastyczność ciała. Yin joga pomaga rozbić supły i zgrubienia na powięzi. Co ciekawe, nasze ciało zachowuje również pamięć o traumie – w tym również ma udział powięź.

powięź na szkielecie
powięź pomiędzy mięśniami

Meridiany

Kolejnym celem w yin jodze są meridiany, czyli kanały energii w naszym ciele. Pobudzamy je, przywracamy ruch energii. Meridiany to te kanały, w których zakończenia lub początki wbija się igły w akupunkturze. Według TMC całe nasze ciało jest utkane z kanałów energetycznych i jeżeli pojawia się jakiś problem, oznacza on zastój energii. 

Poprzez praktykę yin jesteśmy w stanie zbalansować swoje ciało, swój umysł. Ta praktyka odżywia, ugruntowuje, uziemia i uzdrawia.

Oddech

Dodatkowo yin joga pomaga uspokoić nasz system nerwowy, jest odżywiająca dla ciała i umysłu. Gdy leżymy przez kilka minut w jednej pozycji, nasz oddech się uspokaja, co wysyła informacje do ciała, że jesteśmy bezpieczni. Ciało przełącza się na przywspółczulny system nerwowy, który odpowiada za odpoczynek, regenerację i trawienie. Więcej na temat zależności oddechu i systemu nerwowego pisałam w tym poście.

Tradycja

Cały koncept Tradycyjnej Medycyny Chińskiej oparty jest na teorii pięciu elementów – żywiołów.

Każdy element ma odpowiadającą mu porę roku, organy wewnętrzne, zmysł, kolor, emocje, porę dnia i smak.

  1. Ziemia – różne lato, żołądek i śledziona, smak, żółty, martwienie się, późne popołudnie i smak słodki.
  2. Metal – jesień, płuca i jelito grube, węch, biały, żałoba, wieczór, smak ostry, pikantny.
  3. Woda– zima, nerki i pęcherz, słuch, czarny/ciemny niebieski, strach, noc, smak słony.
  4. Drewno – wiosna, wątroba, pęcherzyk żółciowy, wzrok, zielony, gniew, złość, niecierpliwość, świt, smak kwaśny
  5. Ogień – lato, serce, osierdzie i jelito cienkie, dotyk, czerwony, radość, szczęście, miłość, południe, smak słodki.

Dodatkowo teoria pięciu elementów opiera się na cykliczności. Wszystko ma swój początek i koniec. Tak samo wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Nie będziemy w stanie osiągnąć równowagi, gdy jeden z elementów będzie zachwiany, pominięty.

Każda asana (pozycja) wpływa na konkretne meridiany, na konkretne organy, więc sekwencje tworzymy na podstawie elementów i w ten sposób dobieramy pozycje. Oczywiście większość działa nie tylko na wybrane dwa meridiany, ale na więcej. 

Mądrość wschodu – właśnie chińska i ajuverdyjska nie przestanie mnie zadziwiać. W tych systemach nic nie jest oddzielne, wszystko jest połączone i ma głębszy sens. Nie tylko w środku, ale i na zewnątrz – cykliczność pokazuje, że jesteśmy nierozerwalną częścią natury i jej potęgi.

Ale wróćmy do jin jogi.

balasana, czyli pozycja dziecka

Dlaczego uważam, że jest to bardzo pożądana forma regeneracji?

Ponieważ świat pędzi. A my z nim. Staramy się mocniej, więcej, szybciej. Nie mamy czasu na sen, na fizyczność, na relacje, na życie. Dodatkowo jesteśmy bombardowani pomysłami na ruch, które są wycieńczające i krzywdzące dla naszych ciał. Mam tu na myśli mocny trening późną porą, kiedy powinniśmy przygotowywać się do snu. Czy właśnie dodatkowe męczenie ciała, które nie ma czasu wypocząć, bo funkcjonuje w trybie ucieczki lub walki, jest w ciągłym stresie, jest nam tak potrzebne? Czasem wydaje nam się, że najlepszym pomysłem jest pójście na mocny trening, który pozwoli nam się odstresować.

Oczywiście, każde ciało jest inne, a każdy ma inny tryb dnia i być może nie ma innego czasu na trening niż ten wieczorem… Jasne, ja to rozumiem.

Chcę tu tylko pokazać Wam, że tak naprawdę zapomnieliśmy jak się odpoczywa. Jak się zatrzymać i zadbać o siebie.

Warto tu wspomnieć o tym, że pandemia, która właśnie miała miejsce, pokazała nam, że potrzebujemy tego oddechu. Że potrzebujemy przestrzeni na zadbanie o siebie, na bezruch.

Dlatego zachęcam Was, aby chociaż raz, dwa razy w tygodniu wygospodarować czas na yin jogę.

Podczas praktyki yin używamy różnych pomocy – kocyków, poduszek, wałków. Wchodzimy w asanę i zostajemy w niej nawet do 5 minut (czasem nawet dłużej). Pomoce są po to, aby pomóc ciału, bo nie chcemy utknąć w asanie na 100% rozciągania. Pamiętajmy również, że grawitacja działa i z czasem to rozciąganie jest jeszcze intensywniejsze. Tutaj szukamy około 70% naszych możliwości oraz takiej pozycji, abyśmy byli w stanie się zrelaksować przez ten czas. Nie jest to kompletnie pasywna praktyka, ale nie chcemy w niej odczuwać bólu, szarpania i ciągnięcia. Jedynie delikatne rozciąganie.

Na codzień używam pomocy od Plantule Pillows – polskiej firmy, która produkuje ekologiczne poduszki, siedziska, wałki. Szyte są z lnu i bawełny, a wypełnione ekologiczną łuską zbóż: gryką, płaskurką, orkiszem. Polecam Wam je z całego serca!

Z miłością,

Olga

 

PS!

Jeżeli temat zainteresował Was bardzo mocno, to zdecydowanie polecam kurs u moich ukochanych nauczycielek: Rachel and Lucy z The Whole Health Project. Teraz prowadzą ten kurs online! Jeżeli chcecie się zapisać, polecam! Wystarczy kliknąć w ten link.

Dodaj pierwszy komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *